Suwaczek z babyboom.pl
Suwaczek z babyboom.pl

poniedziałek, 25 marca 2013

wiosno! ach to ty?

Długo nic nie pisałam, Maks ostatnio niechętnie pozuje do zdjęć, trzeba wręcz na niego polować. A jak już zapozuje to zazwyczaj mina niewyraźna. W niedzielę byliśmy na spacerze na Zalewem Zemborzyckim, więc była okazja zrobić trochę niepozowanych, spontanicznych zdjęć. Piękna zima tej wiosny... a za tydzień Święta...
Zapraszam do obejrzenia zdjęć naszego smerfa :)










Mam jeszcze Maksia w odsłonie chuśtawkowej :) Baaaaaardzo lubi ostatnimi czas chuśtanie!


Oraz mały pomocnik mamy, czyli wspólne lakierowanie gęsich wydmuszek :)


Mamo mam jajeczka ;)


Maks pięknie mówi całymi zdaniami. Czasami potrafi zaskoczyć używając nowych wyrazów, czy zwrotów. Wesoło jest z takim mówiącym brzdącem. Poza tym niestety często włącza mu się programy wymuszania płaczem, męczenia kotów, czy też wyłączanie się wówczas, gdy rodzice mają coś mu do powiedzenia. Wymyśliliśmy system nagradzania i karania - rysując uśmiechy lub smutne minki na kartce, co powiem szczerze, że nawet działa :)
Pozdrawiamy serdecznie wszystkich, którzy nas odwiedzają i Życzymy Radosnych Świąt!

wtorek, 5 lutego 2013

zła historia z dobrym zakończeniem

Od mniej więcej końca września zmagaliśmy się  z nocnym kaszlem Maksa. Co noc budził się z atakami niesamowitego kaszlu, dołączał się do tego zatkany nos, dodatkowo straszny płacz i tak nawet przez godzinę, czasem dłużej... Nie dało się nic zrobić, żeby go uspokoić. Próbowaliśmy odetkać nos, ale ciągły płacz przez kaszel zatykał mu nos i tak zaklęty krąg. Porażka jakaś. 
Na początek dwa razy konsultowaliśmy kaszel z pediatrą, osłuchowo czysty, zdrowy, nic podejrzanego. Dostał syropek na wzmocnienie i do kontroli. Następnie dostaliśmy skierowanie do laryngologa. Tutaj trafiliśmy akurat jak Maks miał katar, laryngolog niestety nie słuchała moich tłumaczeń, że to przeziębienie uznała, że to katar alergiczny. Kulka dostał dwa syropy przeciwalergiczne, za dwa tygodnie kontrola i stwierdzenie "laryngolożki", że z pewnością da skierowanie do alergologa. Co też stało się po tych dwóch tygodniach. 
Ponieważ kaszel nie ustawał, Maks usypiał, a my czekaliśmy kiedy zacznie kaszleć.... jak najszybciej zdecydowaliśmy na prywatną wizytę u alergologa. Pani alergolog osłuchała Maksa, spytała czy rodzice mają alergie, czy mamy zwierzęta i w sumie tyle... Dostaliśmy zlecenie badań z krwi na alergeny - sierść kocią, roztocza i kurz oraz zalecenie w postaci kropli sterydowych do nosa i nadal jeden z syropów antyalergicznych... Zrobiliśmy więc zalecone badania, z których wyszło, że Maks na żaden z zadanych alergenów nie ma uczulenia, z ciężkim sercem daliśmy steryd do nosa, po którym było lepiej, choć nie idealnie.
Zdarzało się, że były noce z mniejszym kaszlem, lżejszym, ale zawsze był. Każdego dnia analizowaliśmy, co było inaczej niż zwykle, zwłaszcza, jeśli Maks mniej męczył się nocą... I tak... pewnego dnia Przemek oglądał program z Kasią Bosacką, która to opowiadała o kosmetykach i chemii w nich zawartej i tutaj czerwone światełko! Przemek kąpiąc Maksa zobaczył skład mydełka Bobini, a w nim... składnik, który powoduje m. in. podrażnienie błony śluzowej oraz w dużym stężeniu kaszel. Zauważyliśmy też, że jak Maksa nie kąpaliśmy trzy dni pod rząd (był przeziębiony) kaszel był zdecydowanie mniejszy.
I tak od 1 stycznia postanowiliśmy odstawić leki oraz mydło, którym kąpaliśmy go od dłuższego czasu. I to był strzał w dziesiątkę! Jest luty i Maks nie ma nocnych napadów kaszlu! 
Najbardziej oburzające dla mnie jest to, że żaden ze specjalistów nie zrobił z nami wywiadu, nie pytał, nie drążył, tylko leki - dziękuję, do widzenia, radźcie sobie sami ....... coś strasznego!

W kosmetykach dla dzieci znaleźć można:
Propylene Glycol, Butylene Glycol, Xylene Glycol (Glikol propylenowy i inne glikole) – glikole polietylenowe (PEG) i glikole polipropylenowe (PPG) są używane w kosmetykach głównie jako emulgatory i tensydy. Stosowane w wielu kosmetykach jako rozpuszczalnik. Działają rakotwórczo. Resorbują się ze skóry do krwi i limfy. Uszkadzają nabłonki, tkankę łączną i mięśniową. Zastosowane na skórę wysuszają naskórek, ale równocześnie podrażniają gruczoły łojowe i apokrynowe wywołując stan zapalny i wysięki wokół gruczołów. Uszkadzają powłoczki włosów. Wywołują podrażnienie naskórka i skóry właściwej, świąd i kontaktowe (alergiczne) zapalenie skóry. Łój i złuszczone keratynocyty z glikolami tworzą substancję zatykająca ujścia gruczołów. W pachwinach i wokół narządów płciowych powodują wypryski drobnopęcherzykowe przechodzące potem w strupki i rozpadliny. Obniżają temperaturę zamarzania. Kosmetyki zawierające glikol propylenowy w razie dostania się do oczu powodują zapalenie gałki ocznej i spojówek, co objawia się łzawieniem, pieczeniem, świądem i opuchnięciem powiek. Uszkadzają strukturę lipidowo-proteinową błon komórkowych. Wdychane podczas używania aerozoli z kosmetykami uszkadzają nabłonki układu oddechowego i powodują kaszel oraz nieżyt. Uszkadzają komórki krwi i szpik kostny. W neuronach i w mięśniach zaburzają procesy przewodzenia podniet i proces skurczu. Nie stosować w czasie laktacji i ciąży.

EDTA - Przyjmuje się, że EDTA stosowany w niskich dawkach jest nieszkodliwy dla organizmu. Jednak w dużym stężeniu, jest substancją drażniącą skórę i błony śluzowe. Szczególnie groźny jest w formie rozproszonej w powietrzu. Sole kwasu EDTA rozpylone w naszym otoczeniu, mogą powodować nieżyt spojówek, kaszel oraz duszności. Dlatego też, warto unikać EDTA zawartych w kosmetykach w aerozolu.
Od ponad miesiąca mamy niekaszlącego, czasami zbuntowanego dwulatka gadułę, który coraz ładniej zajada i to jest piękne!








Pozdrawiamy serdecznie wszystkich którzy nas odwiedzają. 

sobota, 5 stycznia 2013

wkraczając w 2013 rok

Były przygotowania do Świąt, między innymi oprawianie choinki . Jaka to męska sprawa, chłopaki działali z piłami! Muszę jednak napisać, że pomimo tych działań miałam jeszcze co ubierać ;)




 Była uroczysta kolacja wigilijna i prezenty pod choinką dla najgrzeczniejszego domownika... Oczywiście moc samochodów dla małego miłośnika motoryzacji!
Życzenia do Świętego Mikołaja są nadal... póki co trudno wytłumaczyć, że trzeba wstrzymać się z nimi do końca roku.....










Były harce kotów...



Było pożegnanie starego i przywitanie nowego roku...


Robiąc małe podsumowanie prawie dwa i pół roczny Maks pięknie mówi, składa powoli coraz dłuższe zdania, sam załatwia swoje potrzeby do nocnika, można powiedzieć, że w końcu wskazówka na wadze drgnęła! Są nawet dni, kiedy to Maks ma specjalne życzenie na obiad! Kulka uwielbia zabawy samochodami, lubi swoje koty, sam uważając się za trzeciego kota ;) Wesoło mamy, nie ma co!

Wszystkim którzy nas odwiedzają życzymy szczęśliwego Nowego Roku, obfitującego w same dobre zdarzenia! Moc Buziaków! Od Maksa i jego rodziców :)))

sobota, 22 grudnia 2012

Scenek kilka z Maksem w roli głównej


Z serii co Maksio nowego wymyślił... Z mówiącym dzieckiem jest ciekawie, zaskakująco i czasami naprawdę wesoło.

Scen kilka...
Tata ogląda film, Maks siada na nocniku przed TV, a mama przed nim, zasłaniając mu telewizor. Mówię do Kulki: "To film dla dorosłych, a ty jaki jesteś?". Chwila zastanowienia i odpowiedź: "Niemożliwy" :)

Na święta robiliśmy tradycyjnie pierniki, Maksiowi posmakowały ciacha, które to ochrzcił swoją własną nazwą: "chrupniki". No i wszystko jasne - rodzicom wyszły chrupiące pierniki :)))

Maks sika ładnie na nocnik, nawet chodzi już do niego sam i zdejmuje spodnie, majteczki. Któregoś razu poszedł robić siku, trochę się mocował z ubraniem, więc już babcia w pogotowiu, na co ja mówię: "Spokojnie, poradzi sobie". Teraz Kulka jak idzie do nocnika i ktoś jest w pobliżu można usłyszeć: "spokojnie" :)
Maks pozuje w swoim królestwie....





Przy okazji życzymy wszystkim nas odwiedzającym pogodnych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia.

środa, 14 listopada 2012

trochę nowości i jesiennie ....

U la la... ależ dawno nie było żadnego wpisu! Czas nadrobić zaległości :)
Co u nas nowego? Nasz kochany Maksio staje się coraz większym gadułą, buzia mu się nie zamyka, jeśli sam nie ma nic do powiedzenia, to po prostu powtarza każde słowo, jakie się mówi, czy to do niego, czy też do kogoś innego. Także zasób słownictwa rozszerza się w bardzo szybkim tempie. Póki co nie składa zbyt długich zdań, ale łączy dwa, czy trzy wyrazy. Robi się ciekawie :) Na dowód tego mam pewną historyjkę. 
W sobotę karmiłam Maksa zupą, oczywiście, żeby nie ganiać za nim z miską włączyłam ulubione traktory w Internecie (może mało pedagogicznie, ale weźcie w inny sposób nakarmcie niejadka ;)). W międzyczasie Kulce znudziły się traktory, zażyczył sobie, żebym rysowała. Otworzyłam paint i wykonywałam Maksa polecenia dotyczące rysunku, tak oto powstało takie dzieło:




Następnego dnia - w niedzielę znowu zupka i historia się powtarza, ale był z nami też Przemek. Otworzył mu się powyższy rysunek i pyta Maksa, a co tam jest narysowane. Maksio ochoczo opowiada tacie:
"Masio, oko, oko, nos, buzia...
Mama, oko, oko, nos, włosy..
Fela, Frodek"
Tata pyta: 
"A gdzie ja jestem?"
Maks właściwie bez zastanowienia odpowiada:
"W pracy!"
Czyż dzieci nie są rozbrajające? Powaliła nas ta szczera i właściwie zgodna z prawdą odpowiedź.
Coś mi się zdaje, że coraz częściej będą nam się przydarzały takie ciekawe wypowiedzi Maksa :)))

11 listopada wykorzystaliśmy, że jest ładna pogoda i udaliśmy się na spacer do centrum miasta, gdzie miejsce miały obchody Święta Niepodległości. Maksio znalazł się nawet na jednej z lubleskich stron internetowych z takim oto zdjęciem:


Cóż jeszcze? Od zdaje się dwóch tygodni Maksiula zaprzyjaźnia się z nocnikiem :) W czasie dnia nie chodzi w pieluszce (no chyba, że na dwór idzie), a swoje potrzeby załatwia na nocniczku. Oczywiście trzeba kontrolować, pytać, wysadzać, bo sam jeszcze nie zawsze w czas powie. Ale postęp jest. BA! Nawet dał się przekonać do zakładania majteczek, na które wcześniej reagował płaczem ;) No cóż, taki typ, że jak jakieś nowe ubranie jest "wprowadzane" do użytku, to zawsze jest witane niezadowoleniem, a nawet właśnie płakaniem.

Poza tym przed okresem jesienno zimowym Maks wypróbować musiał pomadkę ochronną mamy. Na nic się zdały uwagi, że smarujemy tylko usta. Niech nikt nie da się zwieźć tej smutnej mince... zabawa bowiem była przednia! A na zdjęciu chyba widać, że muszę nabyć nową pomadkę ;)


Ach! Muszę dodać, że apetyt się pojawił, Maksio je ładniej i więcej, chociaż menu nadal dosyć mocno zawężone. Ale zawsze jest jakiś postęp. Dodatkowo od miesiąca męczy kaszelek w nocy. Będziemy musieli trochę pochodzić do specjalistów...
Tymczasem pozdrawiamy serdecznie! I do następnego wpisu :)
Na koniec jeden z ostatnich pięknych jesiennych weekendów i nasze pożegnanie jesieni...

Mały pomocnik pomaga tacie :)






szukamy grzybów?




SĄ!

 
 trochę zmęczony i bardzo dotleniony...


ale uśmiech MUSI być!


BAJ! BAJ!